LIEBSTER BLOG AWARD vol. 4

Wracałam do domu z ambitnymi planami pisania projektu inżynierskiego lub zabrania się za stertę sprawozdań, jednak wydaje mi się, że nic mi dziś z tego nie wyjdzie. Chociaż, kto wie? W końcu godzina jeszcze młoda. W każdym bądź razie po weekendzie spędzonym nad notatkami oraz poniedziałkowym siedzeniu do 17 na uczelni potrzebuję choć chwili wytchnienia i mam wrażenie, że chwila ta obejmie cały dzisiejszy wieczór. Tak, to jest bardzo dobry pomysł - dziś odrobina odpoczynku i wczesne pójście spać, natomiast jutro rano biorę się do pracy! Tymczasem jednak, by umilić sobie ten wieczór, który kilka zdań wcześniej ustanowiłam wieczorem wolnym, postanowiłam odpowiedzieć na pytania z kolejnej nominacji do LBA, którą tym razem otrzymałam od autorki bloga 4 razy M


Nie przedłużając, zapraszam Was do przeczytania moich odpowiedzi i od razu zaznaczę, że tym razem nie będę nikogo nominować, gdyż całkiem niedawno to robiłam. Ponadto dzisiejsza wena nie sprzyja wymyśleniu ciekawych 11 pytań. I bardzo przepraszam, jeśli będę brzmiała nieco nieskładnie (odnoszę takie wrażenie po przeczytaniu pierwszego akapitu), ale zmęczenie daje mi się nieco we znaki, wielce prawdopodobne, że wyląduję dziś w łóżku jak na mnie wyjątkowo wcześnie.

Czasem mam wrażenie, że nie mam o sobie niczego ciekawego do powiedzenia. Wy też tak macie? W każdym bądź razie to bardzo dobre pytanie, gdyż już od dłuższego czasu przymierzam się do zrobienia zakładki "o mnie" i jak możecie zobaczyć na blogu, a raczej nie zobaczyć, kiepsko mi to idzie. Przechodząc jednak do właściwej części pytania... We wrześniu skończyłam 23 lata, studiuję Technologię Chemiczną i obecnie zmagam się z semestrem inżynierskim, plącząc się między pisaniem pracy, a nauką na bieżące zajęcia. Lubię mówić o sobie, że jestem kobietą z umysłem ścisłowca i duszą humanisty. Ścisłowiec - na to wskazuje taki, a nie inny kierunek studiów. Ale humanista? Cóż, moje zainteresowania po prostu idą właśnie w tym kierunku - uwielbiam czytać, uwielbiam pisać, kiedyś nawet próbowałam sił we własnym opowiadaniu (klik!), stąd mi się wziął ten humanista. Co jeszcze mogę dodać? Mieszkam na Śląsku, gdzie powietrze jest całkiem dobre, tylko trzeba je dokładnie pogryźć i nie potrafię mówić gwarą, choć podobno dla osób z innych części Polski ten akcent i tak jest mocno wyczuwalny. Widzicie? Naprawdę tylko czasem mam wrażenie, że nie mam czego o sobie opowiedzieć! 

Muszę zerknąć do archiwum, gdyż mam sklerozę. Luty, 2015 roku, wtedy to wszystko się zaczęło, choć nie do końca, gdyż dodałam kilka postów znacznie wcześniej, tutaj, pod tym samym adresem, ale ostatecznie je usunęłam i podeszłam do tematu od początku, tym razem przykładając się do tego tak, jak należy. 

Zdecydowanie o wszystkim i o niczym! Jeśli dobrze się przyjrzycie, to większość moich postów ma niestety (a może i stety?) właśnie taki charakter. Ostatnio nawet rozmyślałam o tym, że mało u mnie tematyki stricte FIT, z drugiej strony jednak nie czuję się na siłach, by dawać Wam jakieś niesamowite porady i dzielić się z Wami moją życiową fit mądrością. Jakby nie patrzeć, w tej kwestii nie jestem wykwalifikowanym specjalistą, a laikiem i wolę pisać o moich zmaganiach i perypetiach, niż radzić innym, jak mają postępować. A że wciąż ze mną jesteście, Moi Drodzy Czytelnicy, to taka forma bloga chyba aż tak bardzo Wam nie przeszkadza, prawda? :)

Mówiłam już, że nie lubię takich pytań? Zwyczajnie nie wiem, co mam na nie odpowiedzieć. I to nie dlatego, że nie marzę, bo to chyba robi każdy z nas. Po prostu nigdy nie umiem wybrać czegoś ciekawego i interesującego. Pomyślmy jednak, jakie jest moje najskrytsze marzenie... Może zamieszkać gdzieś, gdzie cały rok jest ciepło? Wiem, słabe, ale wybaczcie mi, po uczelnianym maratonie moja kreatywność leży i już nawet nie kwiczy. 

Chyba nie do końca. A raczej, wydaje mi się, że to zależy od mojego nastroju, są bowiem takie dni, kiedy czuję się świetnie, jestem taka wspaniała i mogę przenosić góry, a kiedy indziej mam wrażenie, że jestem beznadziejna i nic mi się nie udaje. Z drugiej strony chyba wciąż mam za mało lat, by móc mówić o spełnieniu, gdyż spory kawałek życia przede mną i mam jeszcze naprawdę dużo czasu, żeby czerpać z niego garściami. I żeby kiedyś tam, za kilkadziesiąt lat, kiedy będę siedzieć siwiuteńka i otoczona stadem kotów, móc powiedzieć, że faktycznie przeżyłam życie tak, jak chciałam i jestem spełniona. 

Optymistą, ale takim, który dopuszcza do siebie najczarniejsze wizje. To znaczy, nie jestem w tym optymizmie zaślepiona i jeśli mam przed sobą jakieś trudne zadanie, to zdaję sobie sprawę z tego, że może mi nie wyjść, może się nie udać, mimo że gdzieś tam w głębi ducha staram się nastawiać pozytywnie. Zawsze też wyszukuję dobre strony danej sytuacji, chociaż inni mogą ich nie widzieć. Zatem być może takim stuprocentowym optymistą nie jestem, ale jest mi do niego zdecydowanie bliżej, niż do optymisty. 

Niczego bym nie zmieniała. Podoba mi się to, w jakim miejscu się teraz znajduję, na jakim etapie mojego życia jestem. Słyszeliście pewnie o efekcie motyla? Bardzo nie chciałabym, żeby jakaś zmiana, której bym sobie zażyczyła sprawiłaby, iż nagle okazałoby się, że tu i teraz to coś zupełnie innego, niż znam z codzienności. Jestem szczęśliwa, jest mi dobrze, więc dlaczego miałabym coś zmieniać? 

Narzekania. Bardzo, ale to bardzo nie lubię ludzi, którzy potrafią tylko i wyłącznie narzekać, obojętnie o czym by się z nimi nie rozmawiało. Instynktownie odsuwam się od takich osobników, trzymam jak najdalej, gdyż po spotkaniu (i w trakcie) z nimi czuję się niesamowicie przytłoczona. 

Wydaje mi się, że nie najgorzej. Wiecie, mam taki syndrom, że chciałabym być we wszystkim najlepsza (mimo iż dobrze wiem, że tak się nie da), co automatycznie sprawia, że kiedy ktoś mnie krytykuje, czuję się poniekąd tak, jakbym była atakowana. Szczególnie dezaprobata ze strony najbliższych tak na mnie działa. Wtedy jednak staram się powtarzać sobie, że to przecież nic takiego (a już na pewno nie atak) i wyciągam wnioski. Uczę się tego, że krytyka wcale nie godzi we mnie osobiście, że to coś normalnego i że nie oznacza, że od razu jestem tą najgorszą. Zwykle więc odczuwam ją mocno, ale też poruszenie bardzo szybko mi przechodzi. 

Być może podobieństwa do samej siebie? Ale też przede wszystkim motywacji i inspiracji. Lubię obserwować, kiedy coś komuś się udaje i wychodzi, lubię cieszyć się szczęściem innych, nawet jeśli nigdy nie spotkałam takiej osoby w "realu". Lubię też sobie z bloggerami pogadać, wymieniając komentarze i zawarte w nich spostrzeżenia, dowiedzieć się czegoś nowego. Myślę, że każdy, kto bloguje doskonale zrozumie, o co mi chodzi :) 

Przez komentarz zostawiony u mnie na blogu :) Zawsze staram się odwiedzać tych, którzy do mnie zajrzeli po raz pierwszy, chociaż moja lista blogów, które odwiedzam jest już tak długa, że momentami mogę robić to ze sporym poślizgiem. I przeważnie kiedy już wpadam z taką re-wizytą, to zostaję na dłużej, gdyż naprawdę bardzo, ale to bardzo lubię śledzić, co tam u Was się dzieje i czytać Wasze wpisy :) Ostatnio w szczególności umilają mi one długi dojazd na uczelnię, lub analogicznie z uczelni do domu :)

Mam nadzieję, że bez problemu przebrnęliście przez powyższy tekst i wybaczcie, że teraz nieco mnie tutaj mniej, ale nikt za mnie nie upora się z obowiązkami. Być może niedługo uda mi się napisać, co tam u mnie od strony "fit", a tymczasem życzę Wam miłego wieczora :) 

33 komentarze:

  1. Tez mam zamiar dzisiaj poświęcić czas na odpoczynek po długim siedzeniu na uczelni :)
    Miło Cię bliżej poznać :) tez mieszkam na Śląsku, ale w moim mieście w ogóle nie mówi się gwara.
    Taka forma mi jak najbardziej pasuje - życiowe teksty :)
    Tez nie lubię ludzi, którzy narzekają - wysysa energię i psuje humor.
    Pod odpowiedzią nr 9 podpisuje się i utożsamiam w 100 %.
    Miłego wieczoru i owocnej nauki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W moim też właściwie mało kto goda, ale jednak wpływ gwary jest bardzo wyraźny, chociażby w słówkach, których na co dzień się używa i zapomina się o tym, że inni mogą ich nie znać. Kiedyś na jednym z blogów użyłam słówka chłopy, jak nie nawet chopy i od razu się mnie pytali, czy jestem ze Śląska ^^ Mam też takich kolegów, z którymi jak się spotkam, to nie rozumiem ponad połowy tego, co mówią^^
      Cieszę się, że forma moich tekstów Ci odpowiada i piąteczka za nielubienie ludzi, którzy tylko i wyłącznie narzekają!

      Usuń
    2. Z tymi słowami tak właśnie jest, że coś, co jest dla nas oczywiste dla innych jest niezrozumiałe :D ale czasami to fajnie :D :)

      Usuń
  2. Też jestem typem osoby "zrób to naj albo w ogóle" i mam ten sam problem z krytyką, strasznie szybko się obrażam :P też chyba czas zacząć nad tym pracować! A z tym optymizmem to nie mogłaś tego lepiej ująć, chociaż można by to nazwać realizmem :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze wiedzieć, że nie tylko ja tak mam z tą krytyką :D Zawsze wydawało mi się, że wszyscy wokół są na nią tak odporni i nikogo ona nie rusza, tylko ja przeżywam niektóre uwagi, choć oczywiście nie dawałam tego po sobie poznać.
      Realizm, tak! Właśnie tego określenia mi wczoraj zabrakło, ale po ostatnich dniach na uczelni mój umysł zdecydowanie nie był w najlepszej kondycji :D

      Usuń
    2. Chyba mam podobnie z tym robieniem wszystkiego najlepiej albo w ogóle :D Szkoda, że we wszystkim nie można być naj. :D

      Usuń
    3. Niestety dziewczyny, nie znam takiej osoby, której udała się ta sztuka ^^ Ale, kto wie, może jak będziemy wystarczająco długo próbować, to w końcu się nam uda? ^^

      Usuń
  3. Umysł ścisły, a dusza humanisty to tak jak ja :). To chyba zasługa wyższej inteligencji, że niektórzy radzą sobie z tymi dwoma niespojnymi dziedzinami. Powodzenia z pracą inżynierską

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, ta "wyższa inteligencja" zabrzmiała tak dumnie ^^ Ale faktycznie, nigdy nie miałam problemów ani z jednym, ani z drugim. W szkole dobrze radziłam sobie z każdym przedmiotem, czy to matematyka, czy polski, czy biologia czy historia. Chociaż muszę przyznać, że za historią mimo wszystko nie przepadam. Nie lubię uczenia się dat, co, kto i kiedy zrobił. Jeśli już, to historia w postaci ciekawych opowiadań i tego, jak kiedyś żyli ludzie :)
      Nie dziękuję, żeby nie zapeszyć i żeby pisanie faktycznie dobrze szło!

      Usuń
  4. jak od lutego piszesz bloga toś świeżaczek kochana;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świeżaczek na tym blogu jak najbardziej ^^ Ale moją przygodę z blogowaniem zaczęłam już w gimnazjum, pamiętam do dziś te sweet różowe blogaski, co za porażka ^^ Ale cóż, każdy kiedyś i jakoś musiał zacząć, prawda? :)

      Usuń
    2. sweet blogaski to było coś:D opowiadania o HP i witchu lol;p

      Usuń
    3. To były szalone czasy! :D

      Usuń
  5. Dziękuję za odpowiedzi. O to miesiąc dłużej piszesz ode mnie. Fajnie ;-) pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli tak naprawdę niewiele dłużej :) Och, chciałabym tylko nauczyć się częściej dodawać posty, bo średnio robię to raz w tygodniu, co daje tylko cztery posty w miesiącu. Malutko!

      Usuń
  6. Też byłam nominowana, jest mi bardzo miło, ale chyba też nie będę nikogo nominować, bo większość bloggerek, których czytam, już została nominowana przez kogoś innego :)
    p.s. też bloguję od lutego, czyli już wkrótce będziemy obchodzić urodziny blogowe :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie wszyscy wokół zostali ostatnio nominowani, dlatego nie miałabym po prostu kogo wybrać i stąd moja decyzja, by tym razem nie wymyślać kolejnych 11 pytań :)
      Naprawdę ten rok tak szybko zleciał?! No dobrze, może do lutego jeszcze troszeczkę czasu zostało, ale i tak jestem przekonana, że zleci to nam w mgnieniu oka. I przyznam szczerze, że kiedy zaczynałam tutaj pisać, nie podejrzewałam, że będę robić to regularnie przez taki kawałek czasu :)

      Usuń
  7. Pozdrawiam :)

    http://chicporadnik.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Haha... przybij wirtualną piąteczkę :D ja od 3 miesięcy modyfikuję moją zakładkę "o mnie" i nic nie zmieniłam, bo nie wiem co mam o sobie napisać :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak sobie myślę, że za moją zabiorę się dopiero, kiedy będę mieć święty spokój, czyli po zdaniu egzaminu inżynierskiego :D Co prawda nastąpi to dopiero pod koniec stycznia, ale obecnie czas tak szybko mi leci, że ani się obejrzę, a będę miała to wszystko za sobą. I już nie mogę się tego doczekać!

      Usuń
  9. Narzekanie...typowo polskie :) Lubię ludzi, którzy są optymistami :D :D :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja, miałam nawet w odpowiedzi na to pytanie dodać coś o tym, że to raczej cecha całego naszego narodu, ale wtedy niechybnie o wiele bardziej bym się rozpisała i post ten mógłby nie mieć końca :D

      Usuń
  10. Bardzo fajne odpowiedzi. :D
    Szczególnie podoba mi się wzmianka o umyśle ścisłowca z duszą humanisty i rozwinięciem tego, bo myślę, że mam tak samo/bardzo podobnie. Uwielbiam matematykę, czy inne przedmioty, gdzie trzeba coś wyliczać, rozumieć, a nie wkuwać. Czasem zachowuję się jak robot przy rozwiązywaniu zadania - jakbym istniała tylko ja, to zadanie, które mnie pochłania. Przyjaciółka śmieje się wtedy ze mnie, że zachowuję się jakbym była w jakiejś fazie. :D Z drugiej strony kocham czytać książki i uwielbiam pisać, czy to opowiadania, rozprawki, wypracowania - ogólnie wszystko, gdzie można wyrazić coś za pomocą słów. :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego, co napisałaś, na pewno masz tak samo :) Aż przypomniała mi się matematyka w gimnazjum! Miałam wtedy naprawdę cudowną nauczycielkę, przy której aż chciało się robić to zadanie domowe, które na dodatek szło w tempie ekspresowym. Wtedy wręcz kochałam cyferki! Pamiętam też pierwsze wypracowanie w gimnazjum z polskiego. Niemalże cała klasa dostała oceny negatywne, bo nikt w podstawówce nas nie nauczył, jak właściwie powinno się to pisać, na szczęście później było tylko coraz lepiej :D

      Usuń
  11. Forma Twojego bloga jak najbardziej mi pasuje! :-)
    Też już od jakiegoś czasu próbuje coś napisać w zakładce "o mnie", ale jak widać również mi nie wychodzi :P
    Z tą krytyką to mam bardzo podobnie, też muszę sobie wytłumaczyć, że nikt mnie nie atakuję i że to nie miało na celu mnie obrazić, ale najpierw muszę poprzeżywać :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się zatem, że forma bloga odpowiada, bo tak właściwie nawet nie wiem, jak miałabym go inaczej prowadzić ^^
      Trzymam zatem kciuki za Twoją zakładkę "o mnie", za moją trochę też, może w końcu powstanie :) I mam nadzieję, że za jakiś czas nauczymy się doskonale sobie radzić z krytyką :)

      Usuń
  12. Czytając odpowiedź na pytanie 9 miałam wrażenie, ze sama ją naskrobałam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze wiedzieć, że nie tylko ja mam podobne odczucia co do krytyki ;)

      Usuń
  13. Już tematy studenckie. Ledwo licencjacką pracę skończyłam to już mi każą drugą pisać, choć obrona magistra za dwa lata :D Trzymam kciuki za Twojego inżyniera ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dziękuję, żeby nie zapeszyć, a to trzymanie kciuków na pewno mi się przyda, bo póki co mam jakoś strasznie mało czasu na pisanie ;c

      Usuń

Created by Agata for WioskaSzablonów. Technologia blogger.