Przyznam szczerze, że nieco obawiałam się chwili, w której sięgnę po centymetr, by dokonać pomiarów. W końcu od momentu, w którym zapowiedziałam, że muszę doprowadzić się do porządku po sesji, tak naprawdę nie robiłam nic szczególnego. Po prostu wróciłam do regularnej aktywności, która niemalże przez cały czerwiec była mi obca. Dodatkowo wciąż nie potrafię rozstać się ze słodyczami, choć chyba wreszcie znalazłam na to skuteczną metodę, o której wspomnę Wam w dalszej części posta. A teraz, nie zwlekając, chciałabym przedstawić Wam tabelę z moimi wynikami.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wymiary. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wymiary. Pokaż wszystkie posty
Centymetr w ruch! – lipiec
W ostatnim poście pisałam, że podczas trwania sesji stałam się potworkiem, który wreszcie zamierza doprowadzić się do porządku. Dziś wzięłam centymetr krawiecki do ręki i tym bardziej utwierdziłam się w tym przekonaniu. Zajadanie stresu słodyczami ewidentnie w tym przypadku wyszło mi bokiem. Zresztą same możecie zobaczyć to na podstawie tabeli, którą dla Was przygotowałam.
Ważę się zawsze rano, na czczo. I pierwszy raz od niepamiętnych czasów waga pokazała mi takie, a nie inne cyferki. Co prawda to urządzenie ma tendencję do różnego wariowania, lecz to marna wymówka tłumaczenia sobie takiego, a nie innego wyniku. Poza tym obwody w talii, pasie oraz biodrach mówią same za siebie, w końcu pokazane na wadze dodatkowe kilogramy musiały się gdzieś zgromadzić, a właśnie w tych okolicach w moim przypadku najłatwiej zbiera się niechciany tłuszczyk.
Centymetr w ruch! – maj
Na początku po raz kolejny chciałabym Was przeprosić za tak długą zwłokę z dodaniem czegokolwiek nowego, ale już od dłuższego czasu mam zawrót głowy na uczelni, a przez to rzadko kiedy jakąkolwiek chwilę wytchnienia. W każdym bądź razie już niedługo skończę część przedmiotów i będę mogła cieszyć się zdecydowanie luźniejszym okresem przed samą sesją. Idealny moment, by nabrać sił przed nauką na egzaminy, by następnie móc się z nimi szybko rozprawić :)
Dość jednak usprawiedliwiania się, bo podobno tłumaczy się tylko winny. Czas przejść do właściwej części posta.
Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić nie tylko moje aktualne wymiary, ale też zdjęcia sylwetki, czego troszeczkę się obawiam, chyba nie z jakiegoś konkretnego powodu, a ot tak, po prosu – w końcu będziecie mogli mnie zobaczyć i ocenić, a chyba każdy z nas, choćby nie wiadomo jak się starał i jak bardzo odporny był na krytykę, gdzieś tam w środku martwi się tym, co inni mają do powiedzenia na jego temat. Tak czy siak, Wy będziecie mogli zobaczyć, jak aktualnie prezentuje się moja sylwetka, nim jednak przejdę do zdjęć, zacznę od wymiarów, które zestawiłam dla Was w tabeli. Dodam jeszcze, że ważę się i mierzę rano, na czczo i mam 166,5 cm wzrostu.
Centymetr w ruch! – marzec
Chciałabym podzielić się z Wami moimi wymiarami. Wydaje mi się, że jeśli ujrzą one światło dzienne, zamiast tylko tkwić w kalendarzu, będę miała większą motywację do tego, by dążyć do ich zmniejszenia. W końcu chciałabym pochwalić się Wam chociażby drobnym sukcesem, zamiast wraz z rozpoczęciem kolejnego miesiąca ze smutkiem stwierdzić, że nic w tej kwestii się nie zmieniło.
Ostatni raz mierzyłam się 28 lutego, więc uznałam, że mogę spokojnie podciągnąć te wyniki także na marzec, a później mierzyć się regularnie wraz z początkiem każdego miesiąca, więc następnego tego typu wpisu możecie spodziewać się w kwietniu.
Abyście lepiej mogli sobie wszystko zobrazować, wspomnę, że mam 166,5 cm wzrostu. Chciałam też zaznaczyć, że zawsze mierzę się i ważę rano, na czczo i trzymam się tej pory, aby wyniki były miarodajne. A teraz to, co zapewne najbardziej wszystkich interesuje, czyli moje obwody:
Subskrybuj:
Posty (Atom)



